Fakty są takie, że z miliona ciekawych rzeczy, które moglibyśmy robić możemy wybrać tylko niektóre. Niektórych wybór owych niektórych przyprawia o ból głowy i kończy się na niczym lub na czymś mało kreatywnym. No cóż – ich wybór.

Żeby nie wpaść do jednego worka z na-nic-niemającymi-czasu (albo, żeby z niego wyjść) warto wcześniej się zabezpieczyć i wybrać system, który pomoże wybrać. Ciekawą propozycją wydaje się opracowany przez Davida Allena Getting Things Done.

Generalne zasady są proste jak budowa czołgu T-54:

  1. Collect
  2. Process
  3. Organize
  4. Review
  5. Do

That’s (prawie) all Folks! Po więcej informacji można sięgnąć do Wujka Google lub prostu zaopatrzyć się w polskie tłumaczenie.

  1. Collect
  2. Process
  3. Organize
  4. Review
  5. Do

„This is Crisis!”

12 Styczeń 2009

Dawno, dawno temu było sobie Królestwo Mlekiem i Miodem Płynące. Wszystkim mieszkańcom Królestwa żyło się dostatnie, gdyż zasada pokojowej współpracy była powszechnie akceptowana. Pewnego dnia w Królestwie pojawił się podróżnik – Mam Pomysła. Nomen omen, od razu wpadł na pomysł:

- Drodzy mieszkańcy Królestwa, mam pewien pomysł. Od dzisiaj każdy będzie żywił się tylko hamburgerami. Ponadto po głowie można się będzie drapać tylko lewą ręką.

Niczego nieświadomi mieszkańcy przystali na propozycję Mam Pomysła. Przez jakiś czas wszystko funkcjonowało bez zarzutu. Jednakże po nie więcej niż pół roku wszyscy wyglądali jak chodzące budki z hot-dogami. Postanowili zwrócić się do Mam Pomysła, któremu w ciągu tego czasu zostało się królem.

- Rozwiązanie jest bardzo proste. Jeżeli będziecie jeść więcej hamburgerów, znowu będziecie wyglądać normalnie.

Mieszkańcy tak właśnie zrobili – jedli coraz więcej i więcej i więcej… Ale to nie poskutkowało. Ba, byli coraz grubsi. Ponownie postanowili złożyć wizytę królowi.

- Sytuacja jest bardziej skomplikowana niż myślałem – odrzekł król. – Ale na szczęście moja siwa broda nie jest przypadkiem – zawiera się w niej mądrość, która nas ocali. Musicie jeść więcej hamburgerów.

- Ale królu – odrzekł jeden z mieszkańców. – Odkąd jemy hamburgery jesteśmy coraz grubsi.

- Mylisz się mój chłopcze – odrzekł z rozwagą król. – Czy nie zauważyliście, że zaczęliście tyć od chwili, kiedy drapiecie się po głowach lewą ręką? Dlatego też od dzisiaj wprowadzam całkowity zakaz drapania się lewą ręką. Od dziś służy do tego prawa ręka! I macie jeść więcej hamburgerów…

Thirty years ago, Americans were told that government was part of the problem, not the solution. We bet on the magic of the marketplace, but the magic proved illusory. Every major part of the economy — health care, energy, transportation, food and finance — is deeply troubled. Now we are ready to invite government back in to help solve our problems, if the price is right and the strategies are convincing. By spending more through government and treating government as a partner rather than an enemy of the private sector, we can potentially save vast sums in the long run through a more efficient health-care system, safer climate, more competitive economy and more secure country. [znalezione u Mike'a Shedlocka]

Granica zdrowego rozsądku

11 Styczeń 2009

„Ciekawa” prognoza.

(Podpatrzone u Stefana Karlssona)

The Secret

11 Styczeń 2009

Myślę, że warto obejrzeć.

Artykuły o filmie i o law of attraction na wiki.

Every breath you take

9 Styczeń 2009

Popyt na wyzysk?

2 Styczeń 2009

Wszyscy apologeci państwa powinni zastanowić się nad jedną kwestią, mianowicie nad tym czy istnieje coś takiego jak popyt na wyzysk. Odpowiedź jest oczywista. Nie znam przypadku w historii, kiedy jakaś osoba prywatna domagałaby się bezprawnego pomniejszania jej majątku na rzecz innej osoby. Tego typu sytuacja wydaje się być jedynie konstrukcją myślową, niemającą odzwierciedlenia w rzeczywistości.

Dlaczego zatem demokracja zyskuje sobie tylu zwolenników (ludzi, którzy głosują w wyborach)? Bo de facto nie jest jasno powiedziane, czym są podatki i inne państwowe regulacje. Nawet jeżeli ktoś nazywa osobę A, która zabiera coś osobie B złodziejem nie jest on konsekwentny, kiedy przychodzi do oceny działalności państwa i przymusowego opodatkowania. Czym bowiem różni się ww. osoba A od podatkobiorcy? Nawet jeżeli część osób (a rozumiem, że jak ktoś chodzi na wybory to godzi się na warunki gry zwanej demokracją,w tym na redystrybucję dochodu) akceptuje podatki to już konsekwencje ich decyzji ponoszą wszyscy. Społeczeństwo nie jest jakimś jednolitym bytem – jest ono przede wszystkim zbiorem jednostek, między którymi zachodzą różnego rodzaju interakcje. To jednostka a nie kolektyw powinna ponosić konsekwencje swoich decyzji.

Istnieje popyt na różne rzeczy, ale z pewnością nie na wyzysk. Głównym czynnikiem wpływającym na istnienie legalnego (odbywającego się w świetle prawa) wyzysku jest rozmycie semantyczne i fakt tracenia znaczenia przez poszczególne słowa. Dlatego kradzież w majestacie prawa jest dzisiaj nazywana redystrybucją a nie, tak jak z zachowaniem konsekwencji to być powinno, kradzieżą.

Keynes a’la Goebbels

18 Grudzień 2008

Filmik pokazuje naiwną wiarę w system pieniądza fiducjarnego oraz w to, że papier z symbolem $ może wytworzyć bogactwo

McKwacz vs. mainstream

15 Grudzień 2008

Eurofaszyzm w natarciu

9 Grudzień 2008

Artykuł z Frondy.
Słów brak.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.