Popatrz w lustro!
8 Listopad 2008
“Yes we can” stanie się pewnie niedługo nowym hymnem Ameryki. We wersji śpiewanej na dwa głosy “Yes we can” będzie przeplatało się z “Change” i tym oto sposobem otrzymamy “Yes we can change”.
Ostatni wpis o V, zawierał zdanie, które jak ulał pasuje do sytuacji na świecie. Chodzi oczywiście o fragment dotyczący lustra. “If you’re looking for a guilty you have only look into mirror”, napisał V w liście do Londyńczyków. Tak naprawdę każdy mógłby potraktować to zdanie jakby było skierowane do niego. Prawdą bowiem jest, że wiele osób po prostu boi się spojrzeć w lustro. I nie chodzi tutaj o przedmiot, ale o własną duszę czy, jak kto woli, własne sumienie.
Obwinianie innych leży chyba w ludzkiej naturze. Zawsze łatwiej zwalić winę na drugą osobę, niż samemu przyznać się do błędu i ponieść jego konsekwencje. W demokratycznym państwie wszyscy ponoszą konsekwencje decyzji polityków. Jest to o tyle ciekawe, że nie wszyscy na tych polityków głosują. No, ale cóż, zbiorowa odpowiedzialność nie została wymyślona po to, żeby było sprawiedliwie tylko po to, żeby pojęcie sprawiedliwości pogrzebać. Demokratyczni grabarze tak to wszystko obmyślili, żeby z jednej strony winić wszystkich, a z drugiej nikogo. Jak to funkcjonuje chyba nie muszę mówić.
Oczywiście wiara, że ten stan może ulec zmianie jest wiarą naiwną. Ale jak każda wiara, również wiara naiwna nadal ma sens. Bo lepiej chyba wierzyć, że jednak coś może się na tym świecie zmienić i do tej zmiany dążyć, niż poddać się, załamać ręce i stać w miejscu.
Zmiany należy zacząć od bardzo prostej czynności. Wystarczy stanąć przed lustrem i spojrzeć sobie prosto w oczy. Wtedy każdy powinien zapytać sam siebie: Co zrobiłem, żeby było lepiej niż jest? Na początek powinno wystarczyć.
